Piątek, 17 listopada 2017 r. imieniny: Grzegorza, Salomei, Walerii | Piątek XXXIII tygodnia okresu zwykłego | Wspomnienie obowiązkowe Św. Elżbiety Węgierskiej

Slideshow

Slideshow 9 sierpnia 2017 wyświetleń: 161

Konferencja 8.08.2017 r. Litania Loretańska do NMP wezwania Królowo wniebowzięta, Królowo Aniołów

Doszliśmy do tej części Litanii Loretańskiej, która opiewa uwielbienie Maryi w niebie. Tu czcimy ją jako Królową. Całkiem słusznie. Pochodzi przecież z krwi królewskiej, jest Matką największego z królów, Chrystusa, przewyższa cnotami swego życia wszystkich świętych i mieszkańców Nieba i jest wyposażona w królewską władzę....

Doszliśmy do tej części Litanii Loretańskiej, która opiewa uwielbienie Maryi w niebie. Tu czcimy ją jako Królową. Całkiem słusznie. Pochodzi przecież z krwi królewskiej, jest Matką największego z królów, Chrystusa, przewyższa cnotami swego życia wszystkich świętych i mieszkańców Nieba i jest wyposażona w królewską władzę. Śpiewamy dlatego z weselem Chrystusowi: „Królowa w złocie z Ofiru stoi po twojej prawicy”, obleczona w cnoty wszelakie (Ps 45, 10). Teraz więc będziemy w rozważaniach zagłębiać się w poszczególne tytuły Królowej, naszej Niepokalanej Pani.

Królowo Aniołów

Jest ona nazwana Królową aniołów, ponieważ dzięki macierzyństwu Bożemu do tego stopnia przepromieniona została bóstwem, że nawet czyste i wzniosłe natury anielskie bledną wobec niej. Stąd to charakterystyczne zdanie uczonego Suareza: „Maryja w momencie swego poczęcia otrzymała od Boga więcej łask i przywilejów, niż wszystkie chóry anielskie, albowiem była też bardziej przez Boga umiłowana, niż wszystkie duchy czyste”. A ponadto jak wysoko wznosi się ponad aniołów jako Matka Boga! Bo i czymże oni są? „Duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie” (Heb 1, 14). A kim jest Maryja? Odpowiedź daje św. Jan Chryzostom: „Maryja jest Matką tego, który rodzi się z Ojca od wieków, którego ludzie i aniołowie znają jako Władcę Wszechświata. I oto ci stoją przed Boga tronem i z drżeniem i trwogą osłaniają sobie oblicza. Maryja zaś zbliża się swobodnie do tronu Boga i składa w ofierze ród ludzki temu, którego jako Matka porodziła”.

Św. Bp Józef Sebastian Pelczar tak opisał wydarzenie ukoronowania Maryi na Królową nieba i ziemi: „Najmilszą Matkę uczcił sam Syn Boży i jak mówią mistrzowie duchowni zstąpił ze Swojego tronu na Jej powitanie. Ona zaś padła na twarz przed Majestatem Bożym, uniżając się aż do głębi Swojej nicości, powtarzając ciągle w duszy: „Oto ja Służebnica Pańska”. Wtedy cała Trójca Święta dała Jej swoje błogosławieństwo i obsypała Ją swoimi darami. Bóg Ojciec udzielił jej swojej mocy, Syn Boży swojej mądrości, Duch Święty swojej miłości. Następnie Król Chwały, Jezus Chrystus, posadził Ją na tronie obok Swojego tronu, włożył koronę na jej skroń i dał Jej berło na znak władzy w królestwie miłosierdzia, podczas gdy wszyscy dworzanie niebiescy śpiewali hymn pochwalny: „Witaj Królowo nieba i ziemi!” […] Najświętsza Maryja Panna jest Królową aniołów i świętych, czyli Kościoła triumfującego, o tyle nad niego wywyższoną, o ile wyżej stoi Pani nad sługami. Wtedy bowiem błogosławieni w niebie uznają się Jej dworzanami, oddają Jej cześć i spełniają Jej polecenia, cieszą się niewymownie, że Ona przez Swojego Syna otworzyła bramy nieba i miliony dusz pociągnęła za sobą”.

Królowo wniebowzięta

W dniu 1 listopada 1950 roku papież Pius XII w konstytucji apostolskiej „Munificentissimus Deus” (Najszczodrobliwszy Bóg) ogłosił dogmat Wniebowzięcia NMP. Najistotniejsza jego część brzmi: „…zaniósłszy do Boga wielokrotne korne błaganie i wezwawszy światła Ducha Prawdy, ku chwale Boga Wszechmogącego, który szczególną Swą łaskawością obdarzył Maryję Dziewicę, na cześć Syna Jego, nieśmiertelnego Króla wieków oraz Zwycięzcy grzechu i śmierci, dla powiększenia chwały dostojnej Matki tegoż Syna, dla radości i wesela całego Kościoła, powagą, Pana Naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą ogłaszamy, wyjaśniamy i określamy, jako dogmat przez Boga objawiony, ŻE NIEPOKALANA BOGARODZICA ZAWSZE DZIEWICA MARYJA, PO ZAKOŃCZENIU BIEGU ŻYCIA ZIEMSKIEGO, ZOSTAŁA Z CIAŁEM I DUSZĄ WZIĘTA DO NIEBIESKIEJ CHWAŁY. Dlatego też, gdyby ktoś, nie daj Boże, dobrowolnie odważył się temu cośmy określili przeczyć, lub o tym powątpiewać, niech wie, że odstąpił zupełnie od wiary Boskiej i katolickiej. […] Niech więc nikt z ludzi nie odważy się naruszać tekstu tego Naszego orzeczenia, ogłoszenia i określenia, ani też w niebacznej zuchwałości sprzeciwiać się mu i przeciwdziałać. Gdyby jednak ktoś spróbował się na to odważyć, niech wie, że narazi się na gniew Wszechmogącego Boga i świętych Jego Apostołów Piotra i Pawła”.

Oznacza to, że Matka Jezusa bezpośrednio po zakończeniu swojego ziemskiego życia dostąpiła radości oglądania Trójcy Świętej, do której zbliżyła się najbardziej ze wszystkich ludzi i wszelkich istot stworzonych przez Pana Boga. Omawiany dogmat nie mówi nic na temat śmierci Maryi, pozostawiając ten problem teologom do rozważań. Są zresztą tylko dwie możliwości:

1)   Jeśli Maryja zmarła to chwała wniebowzięcia poprzedzona była zmartwychwstaniem i wszystkie te wydarzenia musiały nastąpić w krótkich odstępach czasu.

2)   Jeśli natomiast nie umarła, to wniebowzięcie zostało dokonane w momencie zakończenia jej doczesnego życia, wówczas jednak nie można mówić o śmierci, ale jedynie o zaśnięciu.

Ostatecznie nawet w przypadku śmierci ciało Maryi nie mogłoby ulec rozkładowi i to już wyróżnia tę śmierć od zgonu wszystkich ludzi, dlatego taką śmierć można nazwać zaśnięciem. Pismo Święte nic nie wspomina o Wniebowzięciu Maryi, fakty bowiem opisane przez ewangelistów wydarzyły się jeszcze za Jej ziemskiego życia. Według pobożnej tradycji Matka Jezusa żyła jeszcze około 15-20 lat po zmartwychwstaniu Syna. Niektórzy przyjmują, że odeszła do Ojca i Syna około 52 roku w czasie pobytu wszystkich apostołów w Jerozolimie. Święty Grzegorz z Tours żyjący w VI wieku napisał piękny apokryf, w którym relacjonuje śmierć Maryi: „Gdy wypełniwszy bieg życia ziemskiego, Najświętsza Maryja Panna miała zejść z tego świata, zebrali się w Jej domu wszyscy Apostołowie ze wszystkich krańców świata. Dowiedziawszy się o Jej niedalekim zejściu, czuwali razem z Nią. A oto Pan Jezus przyszedł z aniołami swymi i biorąc duszę Jej dał ją Michałowi Archaniołowi i odszedł. Natychmiast, lecz już po nadejściu brzasku dnia, Apostołowie wzięli ciało z łoża i umieścili je w grobie. Strzegli go czekając na przyjście Pana. I znowu stanął przy nich Pan, i rozkazał święte ciało na obłoku przenieść do raju, gdzie połączywszy się z duszą, teraz wraz z wybranymi zażywa radości dóbr wiecznych bez końca”.

Natomiast św. Bp Józef Sebastian Pelczar tak opisał wydarzenie Wniebowzięcia NMP: „Śmierć Maryi nie miała w sobie ani grozy, ani boleści, ani trwogi – inaczej, była dziwnie słodka i miła. Sprowadziła ją nie choroba lub wiek, ale miłość tak gorąca, że Jej serce nie mogło znieść tego żaru i przestało bić, następnie Jej dusza uleciała do nieba. […] Moc Boża, jak głosi stara tradycja zgromadziła na tę chwilę Apostołów z różnych stron świata. Przybyło wielu wiernych, by po raz ostatni ucałować stopy ukochanej Matki. Ona zaś pociesza swoje dzieci, zachęca je do miłości krzyża i obiecuje im swoją opiekę. Nagle skromna izdebka napełniła się światłością. Maryja wznosi anielski i pełen zachwytu wzrok w górę, bo oto najmilszy Syn w orszaku swoich dworzan wychodzi na spotkanie Matki. Jej przepełnioną radością duszę wznosi przez aniołów do przybytków niebieskich. […] Nazajutrz wedle zwyczaju niewiasty namaściły święte zwłoki Maryi, apostołowi zaś na własnych barkach zanieśli je do groty leżącej niedaleko Ogrodu Getsemani. Lecz czy miały one paść pastwą robactwa i zgnilizny? Nie, bo trzeba aby to ciało, którego nie splamiła żadna zmaza grzechu, było wolne od klątwy ogłoszonej Adamowi: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Trzeba aby wywyższenie Bogarodzicy było zupełne i doskonalsze niż innych świętych, których ciała przy końcu świata będą wskrzeszone i uwielbione. Trzeba wreszcie, aby jak na niebie słońce i księżyc, tak w przybytku chwały wznosiły się dwa trony: jeden zmartwychwstałego Chrystusa, drugi wniebowziętej Maryi. Rzeczywiście, Pan uczynił ten cud i tak też Kościół wierzy, czego dowodem jest to święto Wniebowzięcia NMP, powszechnie znane już w piątym wieku po Chrystusie”.

Choć dogmat o Wniebowzięciu NMP ogłoszony został dopiero w połowie XX wieku (jego treść została przytoczona powyżej), to święto ku czci Maryi wziętej do nieba obchodzone było już w pierwszych wiekach pod nazwą zaśnięcia Maryi, a od około 600 roku uroczystości te w Konstantynopolu przeniesiono na dzień 15 sierpnia, od następnego stulecia obchodzono je także w Europie. Wezwanie Wniebowzięcia NMP jest jednym z częściej spotykanych tytułów kościołów rzymsko-katolickich, między innymi metropolia gnieźnieńska utworzona w 1000 roku nadała swojej katedrze to wezwanie. Po ogłoszeniu dogmatu o wniebowzięciu NMP w roku 1950, Stolica Apostolska do Litanii Loretańskiej dołączyła nowe wezwanie: Królowo wniebowzięta.

 

Tytuły Matki Bożej przypominają o celu naszego życia – o Niebie

Niewątpliwie punktem wspólnym obu wezwań litanii loretańskiej, które tu rozważamy (Królowo Aniołów i Królowo wniebowzięta) jest Niebo, czyli „miejsce”, gdzie Maryja obecnie przebywa. Tam jest Królową i tam odbiera cześć jako Królowa. W ostatniej tajemnicy części chwalebnej różańca świętego rozważamy ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny na Królową nieba i ziemi. Tytuł Królowej nieba oznacza, że odbiera cześć od tych, którzy są w niebie, a więc od Aniołów i wszystkich duchów stworzonych oraz od świętych i tych, którzy są w czyśćcu. Nawet upadłe Anioły, czyli demony drżą przed Królową, bo jest potężna i taką wielką godność otrzymała od Pana Boga za życie pokorne i poddane całkowicie woli Bożej. Oczywiście tylko Pan Bóg nie jest poddany Maryi, bo to Ona oddaje Świętemu i Wszechmogącemu Stwórcy nieustannie cześć i uwielbienie.

Jakie to ma znaczenie dla nas? Czego uczą nas te dwa wezwania litanii? My pozostajemy na ziemi, ale nasza ojczyzna jest w Niebie. Jak mówimy w jednej z modlitw, w której zwracamy się do Królowej Maryi, jesteśmy na tym łez padole. Życie na ziemi z perspektywy życia wiecznego jest życiem na wygnaniu. W drodze do niebieskiej ojczyzny towarzyszy nam właśnie nasza Królowa – Najświętsza Maryja Panna. Jest dla nas wzorem i naśladując Jej cnoty mamy pewność, że na tej drodze dostaniemy się do nieba. Jest także dla nas orędowniczką, abyśmy nie ustali w drodze ku Królestwu Bożemu.

Co jest konieczne do zamieszkania w Niebieskiej Chwale? Jak poucza nas Kościół: łask Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Więc o łaskę Bożą powinniśmy zabiegać każdego dnia. Św. Alfons Maria de Liguori tak napisał: „… aby osiągnąć życie wieczne, nie wystarczy jedynie chcieć się zbawić, lecz trzeba zastosować środki, które zalecił nam sam Jezus Chrystus. W przeciwnym razie, jeśli popadniemy w grzechy, to w dniu sądu ostatecznego na nic nie przyda się usprawiedliwienie, że pokusy były zbyt silne, a my zbyt słabi. Bóg bowiem dał nam sposoby, dzięki którym, z pomocą Jego łaski, możemy odeprzeć każdy atak nieprzyjaciół naszej duszy”. I dalej św. Alfons wymienia sześć środków, które pomogą nam w wytrwaniu w stanie łaski. Każdy z nas powinien je dobrze zapamiętać i gorliwie stosować w swoim życiu. Oto one:

1)   Unikanie okazji do grzechu – pisze św. Alfons Maria de Liguori: „Jeśli ktoś nie stara się unikać okazji do grzechu, zwłaszcza gdy chodzi o przyjemności zmysłowe, to będzie dla niego rzeczą niemal niemożliwą, by nie popełnić jakiegoś grzechu. Św. Filip Nereusz powiadał: „Na wojnie, w której wrogiem są zmysły, zwyciężają tchórze, a więc ci, którzy uciekają”. […] Z moralnego punktu widzenia nie jest zatem możliwe, by wystawić się dobrowolnie na pokusę i nie upaść, nawet gdyby podjęło się tysiąc postanowień i uczyniło Bogu tysiąc obietnic. Potwierdza to każdego dnia nieszczęście tylu biednych dusz, które upadły, gdyż nie wystrzegały się okazji do grzechu”.

2)   Konieczność rozmyślania – pisze św. Alfons Maria de Liguori: „Bez niego dusza ludzka tylko z wielkim trudem jest w stanie przez długi czas wytrwać w łasce Bożej. […] Kto często myśli o rzeczach ostatecznych, to jest o śmierci, o sądzie, o wieczności piekła i nieba, nie będzie grzeszył. Rzeczy tych nie widzi się jednak zmysłem wzroku, lecz tylko oczami umysłu. Jeśli jednak nie są rozważane, znikają z naszego umysłu, a wówczas pojawiają się w nim obrazy przyjemności zmysłowych, ku którym łatwo skłania się ten, kto nie pamięta o prawdach wiecznych. W ten sposób wielu pogrąża się w grzechu i potępieniu. Wszyscy chrześcijanie wiedzą, że trzeba umrzeć i że wszyscy będziemy sądzeni, ponieważ w ogóle o tym nie myślą, dlatego żyją z dala od Boga”.

3)   Częsta spowiedź i komunia św. – pisze św. Alfons Maria de Liguori: „Dzięki spowiedzi św. dusza zachowana jest w czystości. Ponadto w sakramencie tym otrzymuje się nie tylko odpuszczenie win, lecz także większą pomoc do walki z pokusami. Z tego względu wybierz sobie kierownika duchowego. U niego zawsze się spowiadaj i jego radź się we wszystkich ważniejszych sprawach, także tych doczesnych. […] Komunię świętą nazywa się chlebem niebieskim, gdyż jak chleb ziemski zachowuje życie ciała, tak komunia zachowuje życie duszy. […] Dlatego Sobór Trydencki nazywa komunię świętą lekarstwem, które uwalnia nas od grzechów powszednich i zachowuje od śmiertelnych”.

4)   Msza święta – pisze św. Alfons Maria de Liguori: „Kiedy jesteśmy obecni na Mszy świętej, oddajemy Bogu większą cześć, niż wszyscy aniołowie i święci w niebie, ponieważ – choć jest to cześć oddawana przez stworzenia – we Mszy św. ofiarujemy Bogu samego Jezusa Chrystusa, który oddaje Mu wówczas cześć w sposób nieskończenie doskonały”.

5)   Adoracja i cześć dla Matki Bożej – pisze św. Alfons Maria de Liguori: „…codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu może się dobyć w jakimkolwiek kościele, a oddanie czci Matce Bożej w jakimkolwiek jej pobożnym wizerunku. […] W czasie takich wizyt powinieneś prosić Jezusa i Maryję przede wszystkim o miłość do Boga i o świętą wytrwałość aż do samej śmierci”.

6)   Absolutna konieczność modlitwy – pisze św. Alfons Maria de Liguori: „Jest rzeczą pewną, że bez Bożej pomocy nie możemy uczynić nic dobrego dla naszej duszy. Przeciwnie, Bóg zapewnia, że nie udziela łask, jak tylko temu, kto prosi. […] A zatem – jak mówi św. Teresa – kto nie prosi, nie otrzymuje. Jest to powszechne przekonanie świętych Ojców i Doktorów, ze św. Tomaszem z Akwinu na czele, że bez pomocy Bożej niemożliwe jest wytrwanie w łasce i osiągnięcie zbawienia. […] Jeśli więc chcemy się zbawić, trzeba się modlić, czyniąc to z pokorą, ufnością, a przede wszystkim z wytrwałością”.

Oto sześć środków, które pomogą nam zachować łaskę Bożą, którą otrzymaliśmy na chrzcie świętym i wytrwać w niej do końca, aby być zbawionym. Nic ważniejsze w naszym życiu nie jest ponad to. O tym przypomina nam Matka Boża wzywana w tytułach: Królowej Aniołów i Królowej wniebowziętej. Ona wskazuje nam cel naszego życia, Ona nas prowadzi do tego celu i tam, w Królestwie Bożym, Ją spotkamy. Niech tak się stanie. Amen.

       Ks. Piotr Buda

 

aktualizowano: 2017-08-09
Wszystkich rekordów:

projektowanie stron www szczecin, design, strony dla parafii

Fundacja SZCZECIŃSKA

ul. Królowej Korony Polskiej 28E, 70-485 Szczecin skr. 167, tel. 91 885 1 845, KRS 0000281775, REGON 320361925, NIP 8513012136 2017 © Wszelkie Prawa Zastrzeżone